Uwielbiam weekendy. Dni, kiedy jestem tylko dla przyjaciół, bez makijażu, z nieładem na głowie i sercem na dłoni. Nie muszę przejmować się pracą czy nauką, a najważniejszą rzeczą jest jak najszybsze upicie się do granic wytrzymałości.
Kopalnia. Do szatni wpada dyrektor: - Kto wczoraj pił?! - pyta. Grobowa cisza, w pewnej chwili Janek mówi: - Ja piłem. - To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!