Może i faktycznie coś się kończy, by coś innego się mogło zacząć. Tylko,że niektóre zakończenia odbijają się na nas zbyt mocno i nie mamy ochoty iść dalej i otwierać nowego rozdziału.
Czasami mam dosyć tego co mnie otacza, te kłótnie, które od samego słuchania bolą, chociaż nie koniecznie w nich uczestniczymy. Ale czy w każdym związku obejdzie się bez kłótni? Może lepiej być samym. Pozostać samemu z tym wszystkim, z marzeniami, snami.
Nikt nie chce cierpieć. A przecież jest to udziałem każdego. A przecież niektórzy cierpią bardziej. Niekoniecznie z wyboru. Rzecz nie w tym, że znosi się cierpienie. Rzecz w tym jak się je znosi.