Czasem mam jakieś takie dziwne myśli, że chciałabym skrzywdzić się na tyle, żeby ktoś zwrócił uwag i się tym przejął naprawdę, a nie tylko mówił przesadzasz, uspokój się
Wiesz, Kamil, wydaje mi się, że świruję! - Po czemu wnosisz? - Widzisz tam po lewo przycupniętego susełka? - Nie, nie widzę. - I ja nie widzę. A on tam, kurrwa, jest!
Byłam niczym osamotniony księżyc, satelita, którego planeta wyparowała w wyniku jakiegoś kosmicznego kataklizmu. Mimo jej braku, ignorując prawo grawitacji, uparcie krążyłam wokół pustki po swojej dawnej orbicie.