Wszystko przetrwa, miłość, przyjaźń, marzenia. Bez względu na odległość granice czy przeszkody jakie staną na drodze. Wystarczy tylko chcieć i wierzyć że można.
Powoli przyzwyczajam się do swej nieobecności, powoli przyzwyczajam się do swej obojętności. I tak czasem sobie myślę, że lepiej byłoby gdyby mnie nie było.
Potem, przez następne miesiące wydawało mi się, że żyję za karę. Nienawidziłam poranków. Przypominały mi, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami.