Prawdziwych przyjaciół na palcach ręki zliczę. Oni gdy odejdę zapalą na grobie znicze. Z nimi melanżuję razem z nimi liczę, o lepszą przyszłość walczę z nimi, fałsz niszczę.
Nie mogłam jeść, i to nie z obawy przed utyciem, ale dlatego że dusił mnie ten chory, smutny świat. Wypełniał mnie i nie pozostawiał miejsca na jedzenie.