Mój problem polega na tym, że za bardzo się przywiązuję do ludzi, którzy potem mają na mnie wyjebane, a później płaczę i nie umiem mieć twardego serca i też się na nich wypiąć.
I chociaż pogodziłam się z tym, że nie ma Mikołaja, że nie odnajdę nigdy wioski smerfów, że batman nigdy mnie nie uratuje, to jednak nie mogę pogodzić się z tym, że nigdy nie będziemy razem . ;/