Że się trochę w życiu chwieje. Postanowiłem to odreagować, nie potrafiłem nad tym panować. Poszedłem na imprezę, lekki drink, następnie 0,7, potem pierwsza lepsza panna, pocałunek, dotyk, wanna.
Jest jak ręka, która pilnuje lecz nie ciągnie na siłę. Jest jak Anioł, który chroni lecz nie podporządkowuje. Jest jak Matka, która kocha lecz bezinteresownie. Jest jak serce, które kocha lecz nie zmusza do miłości.
Tak często mam ochotę wyłączyć się z tego świata. Odejść, nie pozostawiając po sobie żalu. Z daleka od tych kłamstw, chamstwa, zdrad i fałszu, od tych jebanych uczuć, które tak bezlitośnie ranią ludzi. W takich chwilach zatracam się w muzyce, bo tylko ona rozumie ból.