I nie spodziewaj się, że zostaniesz zbawiony przez jakąkolwiek jedną rzecz, osobę, maszynę czy bibliotekę. Zbawiaj się sam po trochu, a jeśli utoniesz, umrzyj wiedząc przynajmniej, że kierowałeś się ku brzegowi.
Kochać i tracić, pragnąć i żałować. Padać boleśnie i znów się podnosić. Krzyczeć tęsknocie "precz" i błagać "prowadź". Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...