Nie można być chrześcijaninem "trochę" czy "do pewnego stopnia". Bo albo Jezus zmartwychwstał pierwszego dnia Wielkanocy, albo nie. A jeśli rzeczywiście powstał z martwych, jeśli naprawdę umarł, by nas zbawić, to jest to tak niesamowite, że musi przeniknąć całe nasze życie.
Swobodnie i bezpiecznie można się czuć wtedy, gdy można na kogoś liczyć i gdy wiemy, że w razie naszej już konieczności, ten ktoś, nic nam za to nie policzy. ;D