Nie rozumiem tego jak niektórzy potrafią ranić innych bez skrupułów. Jeszcze dobrze się przy tym bawić. Jednego dnia mówić, że kochają a drugiego mają wyjebane. Jak można tak traktować innych. Jak zabawki. Nie ogarniam.
Może rzeczywiście dopiero po ciężkim kryzysie człowiek poznaje siebie naprawdę, może trzeba dostać w kość, żeby zrozumieć, czego właściwie chce się od życia.