W samotności piekła małe, wysyłamy się nawzajem, i choć bardzo się boimy sami być, znów kłamiemy, łamiąc słowa, i cierpimy wciąż od nowa, z bólu, który za uśmiechem ciężko skryć.
Zdarzają się jeszcze tacy ludzie jak ja. Poruszamy się w tłumie, normalni pod każdym względem, może nawet bardziej niż inni, bo nie daliśmy się owinąć jak mumie sterylnymi bandażami cywilizacji.