Ciągle raniąc się słowami, skrzydła duszy odbieramy, by nie mogła w błękit marzeń wzlecieć znów, chociaż życie jest zbyt krótkie, by je zatruć naszym smutkiem, i w poduszkę żalem szlochać wciąż do snu.
Tak niewiele przecież trzeba, aby poczuć zapach nieba, i w miłości się zatracić aż do cna. Wzbić się w słońce jak motyle, i zapomnieć choć na chwilę, jak smakuje samotności gorzka łza...