Trwa klasówka. Nauczyciel chodzi po sali i sprawdza, czy nikt nie ściąga. Nagle mówi: - Wydaje mi się, że słyszę jakieś szepty! Na to głos z klasy: - Mi też, ale ja się leczę...
- Czemu ci smutno boże? - Czuję się taki niedoceniony archaniołku. - Przecież tyle osób w ciebie wierzy i cię kocha! - Tak to już jest. Mogę mieć setki tysięcy wiernych, a potrafi zepsuć mi dzień jeden ateista